Co to jest?
Kwanty światła, efekt fotoelektryczny i rozpowszechnienie fotonów
W marcu 1905 r. A.Einstein wysłał do publikacji pracę [Annalen der Physik 17, 132 (1905)], którą jako jedyną w swym dorobku uznał za „bardzo rewolucyjną”.
Zawierała taką oto ideę:
...energia promienia światła ze źródła punktowego nie rozkłada się w sposób ciągły w powiększającej się objętości, ale składa się ze skończonej liczby kwantów energii, które są zlokalizowane w punktach przestrzeni, poruszają się bez podziału i mogą być wytwarzane lub pochłaniane tylko jako całości.
Natchnieniem Einsteina był o pięć lat wcześniejszy pomysł M. Plancka.
Aby wytłumaczyć obserwowany rozkład natężeń promieniowania
elektromagnetycznego (EM) wysyłanego w poszczególnych zakresach
częstotliwości przez ciała o stałej temperaturze, Planck musiał przyjąć
niezwykłe założenie: materia pochłania i wysyła promieniowanie
o częstotliwości
tylko w porcjach – kwantach – o wielkości
, gdzie
, o wymiarze [energia
czas], jest stałą
uniwersalną (stała Plancka). Jej doświadczalnie wyznaczona w 1900 r.
wartość wynosiła:
Jako pretekst do wysunięcia śmiałej hipotezy posłużył Einsteinowi wyprowadzony przez niego przybliżony wzór na entropię promieniowania krótkofalowego. Po stwierdzeniu jego podobieństwa do wzoru dla gazu doskonałego sformułował rewolucyjną sugestię:
Monochromatyczne promieniowanie małej gęstości [...] zachowuje się pod względem termodynamicznym tak, jakby składało się z wzajemnie niezależnych kwantów energii o wielkości
[...] ...sugeruje to zbadanie, czy procesy wysyłania i transformacji światła nie przebiegają tak, jakby światło miało się składać z kwantów energii tego rodzaju.
Następnie, posługując się tymi wyobrażeniami, przewidział prostą zależność energii elektronów wybijanych z metalu od częstotliwości padającego światła dla zjawiska fotoelektrycznego.
Zjawisko to odkrył H. Hertz (1887 r.) w trakcie badań nad wyładowaniami iskrowymi między dwiema powierzchniami metalowymi. Zauważył, że pierwotna iskra z jednej powierzchni wytwarza wtórną iskrę na drugiej. W serii pomysłowych doświadczeń udowodnił, że wtórna iskra powodowana jest przez światło pierwszej. W.Hallwachs pokazał (1888 r.), że oczyszczona, izolowana płytka cynkowa wystawiona na promieniowanie ultrafioletowe ładuje się dodatnio, a płytka naładowana ujemnie traci ładunek, nawet jeśli jest umieszczona w próżni. J.J. Thomson stwierdził, że fotoefekt polega na emisji elektronów: zmierzył stosunek (ładunek/masa) dla emitowanych cząstek (1897 r.), a następnie oddzielnie wyznaczył ich ładunek (1899 r.). J. Elster i H.F. Geitel stwierdzili w 1900 r., że prąd fotoelektryczny jest proporcjonalny do natężenia światła i powstaje natychmiast po oświetleniu metalu. Kluczowego i niespodziewanego odkrycia dokonał w 1902 r. P. Lenard, używając jako źródła światła łukowej lampy węglowej, której intensywność mógł zmieniać tysiąckrotnie. Okazało się, że energia wybijanych elektronów w ogóle nie zależy od natężenia światła, rośnie natomiast wraz z jego częstotliwością. Charakter tego wzrostu nie był znany w 1905 r, gdy Einstein opublikował swą hipotezę.
Zaproponował następujące wytłumaczenie fotoefektu: jeden kwant światła, zupełnie niezależnie od pozostałych, przekazuje całą swoją energię elektronowi. Elektron wyrzucony z metalu traci pewną jej część zanim dotrze do powierzchni.
Jeśli
oznacza energię wyrzuconego elektronu dla przypadku, gdy ta
strata wynosi zero, to:
gdzie
jest tzw. pracą wyjścia – charakterystyczną dla metalu
minimalną energią, która pozwala elektronowi opuścić jego powierzchnię,
a
– częstotliwością, poniżej której nie ma emisji elektronów.
Zatem minimalna różnica potencjałów, powstrzymująca fotoprąd
między oświetlonym metalem a innym uziemionym przewodnikiem,
wynosi:
Pomysł kwantów światła fizycy potraktowali jak naciąganą spekulację, którą był w istocie. Jego porównanie z hipotezą Plancka pokazuje dlaczego. Planck skwantował energie promieniujących oscylatorów – krok śmiały, ale dopuszczalny wobec braku danych o strukturze materii i jej oddziaływaniu z promieniowaniem. Dzięki temu opisał dotychczas niezrozumiałe dane doświadczalne. Tymczsem Einstein kwantował samo promieniowanie, czym zaprzeczał teorii Maxwella, i to w chwili, gdy odniosła ona ogromne sukcesy tłumacząc falową naturę światła. Co więcej, w 1905 r. żadne dane nie wymagały hipotezy kwantów światła. Ówczesne poglądy dobrze oddaje fragment opinii o Einsteinie w związku z jego kandydaturą do Pruskiej Akademii Nauk w 1913 r.:
...To, że czasami chybiał w swych spekulacjach, jak np. w hipotezie kwantów światła, nie może być traktowane jako zbyt wielki zarzut, bo niemożliwym jest wprowadzanie nowych idei w nawet najściślejszych naukach bez podejmowania ryzyka.
Natomiast sam wzór (1) szybko wzbudził zainteresowanie jako nowe,
niespodziewane i proste przewidywanie dotyczące znanego zjawiska:
maksymalna energia fotoelektronów powinna zależeć liniowo od
częstotliwości światła, a nachylenie prostej
powinno być,
niezależnie od oświetlanego metalu, równe liczbowo znanej stałej
Plancka.
Doświadczalny test prostej zależności nie okazał się wcale prosty.
Potwierdzenie zależności liniowej wymagało dostatecznie szerokiego zakresu
częstotliwości – praktycznie ograniczało to wybór do metali alkalicznych (są
fotoczułe dla
). Dokładne wyznaczenie potencjału
hamującego fotoelektrony polegało na ekstrapolacji zmierzonej
zależności natężenia fotoprądu od napięcia do natężenia zerowego.
Tymczasem fotoprąd potrafił zmieniać się stukrotnie pod wpływem zmian
na powierzchni metalu. Inne możliwe błędy wiązały się z rozproszonym
światłem o częstotliwości wyższej od używanych linii widmowych rtęci,
kontaktową siłą elektromotoryczną między tarczą a metalem drugiej elektrody,
wreszcie z fotoprądem z drugiej elektrody, powstającym od światła odbitego.
Poświęcając kilka lat pracy, wszystkie te trudności pokonał R.Millikan. W 1916
r. opublikował swoje bardzo dokładne rezultaty, które potwierdziły wzór
Einsteina. Błąd wyznaczonej fotoelektrycznie wartości
oceniał na 0,5 %.
Mimo tego, większość fizyków nadal wątpiła w realność kwantów
światła. Trwało to do 1923 r., gdy A. Compton przeprowadził eksperyment,
w którym rozpraszał na graficie promienie
z molibdenowej
antykatody. Zmierzone różnice końcowej i początkowej długości fali
zgadzały się ze wzorem, wynikającym z potraktowania ich jak cząstek
o energii
i pędzie
gdzie
– masa elektronu,
– kąt rozproszenia). W 1925 r. A.
Compton i A.W. Simon obserwowali odrzut elektronów w komorze mgłowej
i znaleźli bezpośrednie potwierdzenie zachowania pędu w zderzeniu
-elektron. Gdy w 1926 r. powstała nazwa „foton” wbrew swemu
pierwotnemu, dość mętnemu znaczeniu, błyskawicznie przyjęła się jako
określenie kwantu światła, którego istnienie wydawało się ustalone przez efekt
Comptona.
Tymczasem w latach 1925–27 powstała mechanika kwantowa. Fizyka musiała
pogodzić się z tym, że nie umie przewidzieć wyniku eksperymentu
z elektronami i światłem – umie jedynie wyznaczać prawdopodobieństwa
wszystkich możliwych wyników. Stan elektronu charakteryzuje amplituda
prawdopodobieństwa, będąca funkcją położenia i czasu. Ma ona własności
ograniczonego przestrzennie impulsu falowego, a więc ani położenie,
ani pęd elektronu nie są określone dokładnie, lecz wykazują fluktuacje
kwantowe. Gdy elektron o początkowej energii
znajduje się
w zmiennym polu elektrycznym o częstotliwości
, to po kilku
okresach drgań pola pojawia się nowa składowa amplitudy elektronu. Jest
ona proporcjonalna do amplitudy pola
i odpowiada energii
. Oznacza to, że niemal natychmiast po oświetleniu,
elektron może zwiększyć swą energię o
, z prawdopodobieństwem
na jednostkę czasu proporcjonalnym do
, tzn. do natężenia światła.
Równanie Einsteina (1) wynika więc z kwantowej natury elektronów przy
ich oddziaływaniu z klasycznym promieniowaniem. Także inne cechy
fotoefektu, jak kierunek fotoprądu, otrzymano bez hipotezy Einsteina
(G. Wentzel, 1927 r.). W tym samym roku E. Schrödinger opisał efekt
Comptona, używając amplitud elektronu i klasycznych płaskich fal
EM.
Fotony nabrały konkretnego sensu w 1927 r., gdy P.A.M.Dirac przedstawił kwantową teorię promieniowania. Po ok. 20 latach usuwania z niej sprzeczności stała się ona, jako elektrodynamika kwantowa, podstawową teorią oddziaływań EM. Fotony rozpowszechniły się na stronach monografii naukowych i podręczników szkolnych. Czy pomagają zrozumieć fizykę promieniowania?
Większość zjawisk elektrooptycznych, poza zjawiskiem fotoelektrycznym także emisja wymuszona (maser, laser), fluorescencja rezonansowa itd., daje się pojąć traktując materię kwantowo, a pole EM klasycznie. Obraz punktowego kwantu światła może nawet utrudniać zrozumienie klasycznych zjawisk interferencji i dyfrakcji, które najłatwiej tłumaczą się przez klasyczne stany pola, opisywane równaniami Maxwella.
Jednak według teorii kwantowej, amplitudy pola elektrycznego
i magnetycznego
monochromatycznej fali EM nie są dokładnie
określone, ale, podobnie jak położenie i pęd cząstki, wykazują fluktuacje
kwantowe
i
. W „klasycznych” stanach pola EM,
zawierających nieokreśloną liczbę fotonów, ta nieoznaczoność jest mała
w porównaniu do średnich wartości
i
. Kwantowa natura
promieniowania uwydatnia się tam, gdzie fluktuacje pola EM dominują wobec
zerowania się średnich
i
. Przykładem są stany fotonowe,
w których światło jest spontanicznie emitowane przez wzbudzone atomy
i jądra atomowe. Przy emisji spontanicznej obserwuje się odrzut atomu (jądra)
równoważący pęd fotonu
, sprzeczny z teorią Maxwella.
Fluktuacje pola elektrycznego
występują nawet w stanie bez
żadnych fotonów. Powodują rozszczepienie poziomów
i
atomu wodoru o
MHz – tzw. przesunięcie
Lamba. Podobne źródło ma anomalny moment magnetyczny elektronu.
Eksperymenty, w których mierzy się korelacje między detektorami światła
przy bardzo słabych źródłach dowodzą, wbrew teorii klasycznej, że fotonu
wysłanego przez jeden atom nie da się zarejestrować w dwóch detektorach.
Pozwalają też w końcu stwierdzić, że foton zapewnia zachowania energii
w zjawisku fotoelektrycznym: energia fotoelektronu zarejestrowanego
po krótkim czasie oświetlania
bywa większa od klasycznej
energii padającego światła:
(
– powierzchnia
detektora).
Fotony nie są tym samym co kwanty światła z 1905 r.: nie są punktowe, bowiem
ich rozciągłość przestrzenna wynika z warunków brzegowych, np.
rozmiarów wnęki rezonansowej lub czasu życia stanów atomowych
(rzędu
s); nie są niezależne, bowiem np. w równowadze
termodynamicznej podlegają statystyce Bosego; nie są podobne do gazu
doskonałego, bowiem ich liczba nie jest ustalona, itd. Pomimo tego, spekulatywna
hipoteza kwantów światła pozostaje świadectwem wyjątkowej intuicji
fizycznej Einsteina, który trafnie odgadł, że poprawna teoria wymaga
oddziaływania kwantowego światła z kwantowymi promieniującymi
oscylatorami.
[...] ...sugeruje to zbadanie, czy procesy
wysyłania i transformacji światła nie przebiegają tak, jakby światło miało się
składać z kwantów energii tego rodzaju.
(
– temperatura,
– stała
Boltzmanna); przy
oznacza to długości fal
.