Przeskocz do treści

Delta mi!

Loading

Nowości z przeszłości

Lamarckizm

Władysław Kunicki-Goldfinger

o artykule ...

  • Publikacja w Delcie: kwiecień 1977
  • Publikacja elektroniczna: 9 czerwca 2016
  • Autor: Władysław Kunicki-Goldfinger
    Notka biograficzna: Władysław J. H. Kunicki-Goldfinger – polski mikrobiolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, działacz socjalistyczny. W latach 1934-1937 członek Legionu Młodych-Lewica, a od 1937 roku członek Polskiej Partii Socjalistycznej. (wikipedia)
obrazek

Kręte są drogi rozwoju nauki. Nie biegną one wedle z góry założonego programu: Raczej, jak powiada George Santayana, naukę można porównać ... do wytrwałego oblężenia prawdy, do której zbliża się na ślepo i bez przywódcy, jak armia mrówek. Do prawdy o ewolucji życia, której ogólne zarysy już obecnie widzimy, droga była również zawikłana.

Z rozważań naszych wyłączymy wczesne koncepcje ewolucyjne filozofów starożytnej Grecji. Były one bowiem oderwane od wiedzy biologicznej, a wynikały z ogólnofilozoficznych założeń. Ewolucjonizm jako kierunek naukowy narodził się właściwie dopiero w XVIII w. To wówczas Laplace zaproponował hipotezę rozwoju systemu słonecznego, Hutton opisywał historię Ziemi, a Buffon i Erazm Darwin (dziad Karola) sformułowali teorię zmienności organizmów, przekształcania ich i rozwoju. Idea ewolucji zaczęła więc pod koniec owego stulecia przenikać do nauk przyrodniczych. Pierwszą teorię, jaka starała się objaśnić przyczyny i przebieg ewolucji organizmów żywych stworzył w 1809 roku Jean Baptiste de Lamarck. Poza przesłankami ogólnoświatopoglądowymi, dowodów na to, że znane nam formy organizmów żywych pojawiły się w rezultacie długiego procesu przekształcania i zmienności, było wówczas niewiele. Dopiero w osiem lat po ogłoszeniu teorii Lamarcka William Smith opublikował swe dzieło O systemie stratygraficznym organizmów kopalnych, w którym wykazał, że pewne warstwy geologiczne odznaczają się określonymi, charakterystycznymi dla siebie skamieniałościami organizmów. Jeszcze dalszych piętnaście lat miało upłynąć do ogłoszenia Zasad geologii Charlesa Lyella. Opisywano wtedy już wprawdzie wiele kopalnych szczątków zwierząt, a twórca paleontologii, Cuvier, był współczesny Lamarckowi, jednak same dane paleozoologiczne, bez zrozumienia natury procesów geologicznych, nie stanowiły dostatecznego oparcia dla uzasadnienia ewolucji. Porównawcza anatomia roślin i zwierząt była co prawda już wtedy uprawiana, a sam Lamarck był wybitnym botanikiem i zoologiem. Wykazanie podobieństw lub określonych różnic w budowie organizmów, stwierdzenie u wielu narządów szczątkowych, jak np. kości ogonowej u naczelnych lub rudymentów kończyn przednich u węży boa, mogło być więc wykorzystane jako poparcie teorii ewolucji, ale nie wystarczało jako jej główne uzasadnienie. Tak więc Lamarck, pisząc swe dzieło, rozporządzał tylko nieco bogatszymi dowodami ewolucji organicznej niż wspomniani jego poprzednicy, Buffon i Erazm Darwin.

Teoria Lamarcka opiera się na jego wierze, iż przyroda dąży do coraz dalszego udoskonalania form żywych. Opierająca się na takiej przesłance teoria wymagała jednak dodatkowego objaśnienia. Należało wyjaśnić w jaki sposób i dzięki czemu formy żywe, zachowując w zasadzie właściwości gatunkowe, podlegają jednak zmianom, prowadzącym w ostatecznym wyniku do powstawania coraz doskonalszych form. Lamarck przyjął, tak jak wtedy sądziło wielu ludzi, że małe zmiany i modyfikacje, pojawiające się w czasie życia osobniczego organizmu, są dziedziczne, tj. że są przekazywane potomstwu. Wiele takich zmian pojawia się w czasie życia osobniczego w rezultacie oddziaływania środowiska na organizm. Inaczej mówiąc, organizm nabywa te cechy w ciągu swego życia. Lamarck wierzył, że takie nabyte cechy są dziedziczne. Uważał on ponadto, że używanie jakiegoś narządu lub wykorzystywanie jakiejś cechy powoduje stopniowy rozwój i doskonalenie narządu lub cechy w kolejnych pokoleniach. Analogicznie, nieużywanie jakiegoś narządu lub nie wykorzystywanie jakiejś cechy prowadzi do ich stopniowego zaniku. Takie miało być, wedle niego, pochodzenie organów resztkowych. Dodatkowo Lamarck zakładał, że organizmy, zwłaszcza zwierzęta, są wyposażone w rodzaj czucia wewnętrznego, dzięki jakiemu czynnie, przy udziale swojej woli, doskonalą używane organy i wyzyskiwane cechy.

Zwróćmy uwagę, że Lamarck był witalistą i uznawał celowość w naturze. Naturze było właściwe dążenie do doskonalenia się, a żywe organizmy celowo kształtowały zmieniające się cechy, osiągając coraz lepsze i pełniejsze przystosowanie do warunków środowiska ich życia.

Poglądy Lamarcka mogą się nam dziś wydawać nieco naiwne i często bardzo słabo uzasadnione. Pamiętajmy jednak, że dziedziczenie cech nabytych było uznawane przez niektórych biologów jeszcze do przełomu wieku XIX i XX, a w latach czterdziestych i pięćdziesiątych stało się fundamentem tzw. łysenkoizmu, kształtującego biologię na dużym obszarze świata. Również przekonanie, że natura dąży do doskonalenia się, nawet bez uznawania dziedziczności cech nabytych, odżyło w połowie wieku XX w poglądach Theilarda de Chardin. Postulat dziedziczenia cech nabytych poddaje się sprawdzeniu eksperymentalnemu i w wyniku eksperymentów został zakwestionowany. Pogląd o doskonaleniu się przyrody jest przedmiotem wiary lub przekonania, i jako taki nie daje się ani dowieść, ani zaprzeczyć przy zastosowaniu metod naukowych. Oba filary teorii Lamarcka znalazły się więc poza nauką. Pierwszy dlatego, że jest błędny, drugi dlatego, że jest niesprawdzalny.

obrazek

Mimo to, teoria Lamarcka odegrała w rozwoju biologii i nauki o ewolucji olbrzymią rolę. Zwróćmy uwagę, że właściwy twórca współczesnej teorii ewolucji, Karol Darwin, często powoływał się na Lamarcka i sam po części był lamarckistą. Nie miał on jasnej koncepcji mechanizmów powodujących zmienność organizmów. Tak jak Lamarck uważał on, że dziedziczą się bardzo małe, stopniowo narastające zmiany, na jakie wpływ wywiera używanie lub nieużywanie organu albo funkcji. Nie odgraniczał też wyraźnie cech nabytych od cech dziedzicznych. Genialność jego teorii ewolucji, odróżniająca ją od poglądów Lamarcka, uwidacznia się w trojaki sposób. Po pierwsze, Karol Darwin wykorzystał zgromadzony w ciągu kilkudziesięciu lat od czasów Lamarcka olbrzymi materiał obserwacyjny, obejmujący geologię, zoologię, botanikę, anatomię porównawczą, biogeografię itd. Prześledził też możliwie dokładnie procesy powstawania udomowionych ras zwierząt i roślin. Pozwoliło mu to na wykazanie, że organizmy żywe rzeczywiście zmieniały się w przebiegu dziejów Ziemi oraz że zmianom podobnym podlegają pod wpływem działania człowieka nawet w czasach historycznych.

Po drugie, Karol Darwin przyjął, że zmiany obserwowane u organizmów żywych, niezależnie od mechanizmu ich powstawania, mają charakter przypadkowy.

Po trzecie wreszcie, oparł się o pracę Malthusa, który wykazał, że mnożenie się organizmów, zachodzące w postępie geometrycznym, jest zawsze szybsze niż przyrost niezbędnych źródeł pokarmu, wzrastający w postępie arytmetycznym. Wulgaryzowanie i wyzyskiwanie poglądów Malthusa dla doraźnych celów politycznych było słusznie i często krytykowane. Sama jednak zasada jest w rzeczywistości słuszna i zgodna z poglądami ekologii. W oparciu o nią Darwin wysunął zasadę doboru naturalnego czyli naturalnej selekcji. Zasada ta przyjmuje, że każda populacja, każdy gatunek wydaje na świat więcej potomstwa niż może przeżyć; że wewnątrz każdego gatunku (i populacji) występuje zawsze przypadkowa zmienność cech; że osobniki, u jakich występuje zmieniona cecha, mogą niekiedy mieć większą szansę przeżycia i wydania potomstwa niż pozostałe; a zatem, jeśli cecha ta jest dziedzicznie przekazywana, uwidoczni się w potomstwie tego osobnika; że w wyniku tego w dalszych generacjach będą się powoli gromadziły cechy coraz bardziej odmienne od cech przodków, co w ostatecznym rezultacie doprowadzi do wytworzenia nowych ras, podgatunków i gatunków.

Darwin nie stosował żadnego aparatu matematycznego. Mimo to, to on właśnie w biologii jako jeden z pierwszych wykorzystał analizę zjawisk przypadkowych (zmienności) pojęcie prawdopodobieństwa określające, która to z nowo pojawiających się cech ma szanse utrwalenia się w wyniku doboru naturalnego.

Koncepcja Darwina była więc na wskroś nowoczesna i oparła się naciskowi czasu. W zmodyfikowanej postaci jest obecnie podstawą wszystkich teorii ewolucyjnych.

Teoria Lamarcka była w rozwoju myśli naturalnym i niezbędnym ogniwem. Teleologiczne i witalistyczne czucie wewnętrzne, popychające organizmy do doskonalenia, trzeba było tylko zamienić na materialistyczną zasadę doboru naturalnego, działającego ślepo na przypadkową zmienność żywych istot.